Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
znajomijoe.pl blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl darmowe forum val.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl forumforum.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
Mayora 13 - The warrior of love!

Ksiega Majoneziarzy
Dodaj do Majoneziarni
0




Zmusztarduj!


yaoi-yaoi.blog4u.pl densetsu.blog4u.pl
manga-to-lubie.blog4u.pl did-you-sleep-well-last-night.blog4u.pl
chwilami.blog4u.pl po-mojemu-mola.blog4u.pl
kadr-insomnia.blog4u.pl gaara-diary.blog4u.pl
pineapple.blog4u.pl


Poszło!
2010
Luty
Styczeń
2009
Październik
Wrzesień



Wolv RPG
Moje dA ^^
Młot na Głupotę x3
Fairy Tail PBF



Szablon wykonany przez Mayorę dla Mayory

We are the champions...

Jako, że tytułem MUSI być cycat z piosnki, takowoż ja się zastosuję do tej mej zasady x3

Więc, ekhem...

Tak, zgadliście xD Moja ukochana drużyna harcerska( w której notabene jestem) wygrała Start Harcerski, rozpoczynający rok 2009/2010 ^^ Nawet nie wiecie jak się z tego cieszę xD My, największe zakały wałbrzyskiego hufca XD

A jak to było? A właśnie tak.

Nie ma to jak wracać trzy razy do domu, a potem jeszcze nie spóźnić się, ale zapomnieć portfela XD Uwielbiam po prostu coś takiego. Pod szkołą od razu spotkałam Bubę, która czekała tam od 15 minut. Po chwili zjawił się Kuba. Nie mając nic innego do roboty, dopiłam swoje 'śniadanie' w płynie (mleko... ciepłe x3). Dłuuuugo nie było nikogo. Ok. pięciu minut po godzinie 9, postanowiliśmy coś z tym zrobić. Pierwszy telefon do naczelnika - 'Będę za 10 minut'. Drugi telefon do Wiadera - 'Zaraz wyjdę z domu'. O trzecim wolę nie wspominać, spotkała nas niemiła niespodzianka wyłączonego telefonu Pitera. No cóż, bywa i tak, że ktoś wyłącza komórkę. Szczególnie, gdy jest w Czechach na wymianie, ale to już inna sprawa.
Tak, więc pełni młodzieńczego zapału czekaliśmy na druha Naczelnika tzw. Eśka. Coś jednak nam nie grało. Ktoś zbliżał się do naszego miejsca spotkania (patrz: ZSI). Był to sam dh Arkadiusz ze swą nową drużyną. Same znajome twarze (przynajmniej z widzenia, choć z dh Michałem byliśmy już na biwaku xP). Porozmawialiśmy chwilę, dowiedzieliśmy się tego i owego, aż tu nagle... Tak, taaak. Druh Naczelnik zleciał z nieba. No może nie dosłownie. Po prostu się pojawił. Jak zwykle, spóźniony (tak! Podkreślę ten fakt!), ale w raczej dobrym nastroju. Spojrzał krytycznie na dh Arkadiusza i pozostało nam jedynie czekać na Wiadera. Gdy tylko przyszła, zabrzmiało polecenie, które towarzyszyło nam już do końca Startu:
- Kolumnę dwójkową twórz! Naprzód, marsz!
A żeby cała tę sprawę wyjaśnić, powiem tylko tyle, że:
Druh Naczelnik był przez krótki czas w wojsku. Nie spodobało mu się tam, więc odszedł.Wrócił do naszego ukochanego Wałbrzycha i powziął się (a raczej został przeze mnie zmuszony) do poprowadzenia drużyny przez ten rok, w którym będzie tu siedział. Następnym razem po prostu wybierze się na inne studia.
Wracając do tematu, szliśmy kolumną dwójkową aż an przystanek. Stanęliśmy i... skapnęliśmy się, że lepiej chyba będzie jechać nyską. No to przeszliśmy na drugą stronę i... czekaliśmy. A był to długi czas oczekiwania. W końcu jednak białą nyska, którą raczej przyrównalibyśmy do busa trójki lub A, stanęła przed nami. Jak gdyby nigdy nic, rozsiedliśmy się na tyłach. W tym właśnie momencie odkryłam, że nie mam portfela. To miał być mój koniec... Paulina (Wiader) zafundowała nam wszystkim przejazd, więc mój dług wskoczył na +1. Wysiedliśmy, ruszając w stronę Rynku i zbierając po drodze Ankę. Ta właśnie szóstka miała właśnie wygrać dla szóstej wałbrzyskiej drużyny harcerskiej pierwszą nagrodę.
Nasze stopy stanęły na rynku. Znów musieliśmy czekać na swoją kolej. W końcu nas wezwano. Otrzymaliśmy kopertę z gwiazdką, kartkę A4 i wskazania, co robić. Przeczytaliśmy karteczkę, znajdującą się w środku koperty i poszliśmy jej szlakiem do hufca. Tam napotkaliśmy pierwszą przeszkodę - kolejkę. Postanowiliśmy to wykorzystać i narysować plakat o oszczędzaniu energii, na to była nam kartka A4. Po chwili i tak wiedzieliśmy już, jakie jest zadanie. Od wcześniejszego patrolu otrzymaliśmy informację, iż trzeba będzie zająć się omdleniem, natychmiast przeszliśmy do obmyślania planu. Gdy nadszedł czas zmierzenia się z tym przypadkiem, nie mogliśmy dać plamy. No i nie daliśmy. Szybkie reakcje i pozycja na kota wygrały. Od punktowego dostaliśmy kolejne wytyczne i 'banknot' 50 eurowy. Szczerze mówiąc, nie mieliśmy zielonego pojęcia, co z tym fantem zrobić. Kartki nie dawały żadnych wskazówek. Stanęliśmy pod hufcem i zaczęliśmy się zajmować myśleniem na ten temat. Nikt nie był w stanie nam pomóc. Skorzystaliśmy z koła ratunkowego, a konkretniej z 'Telefonu do przyjaciela' i zadzwoniliśmy do Miśki z 15 WDH Tajemnica. Oni gdzieś już zniknęli. Jak się okazało byli pod Harcówką, więc my też powinniśmy się tam udać. Ruszyliśmy w tamtym kierunku, napotykając się na kilka innych patroli. Zbierając informacje, staraliśmy się nie dawać zbyt wiele w zamian. Na Rynku musieliśmy już zdecydować, co robić.
Wraz z Pauliną udałyśmy się do kantoru w celu zaciągnięcia języka. Wcześniej widzieliśmy zuchy, biegające gdzieś w tym miejscu. Okazało się, że trop był dobry. Szybko odebraliśmy kopertę od pana z budki i odeszliśmy a bok, aby żadna z drużyn nie ruszyła za nami. Szybkim tempem dotarliśmy do harcówki, zbierając i segregując po drodze śmieci z Parku Sobieskiego. Pod Harcówką otrzymaliśmy krzyżówkę. Szybko się z nią rozprawiliśmy. Udało nam się jeszcze zrobić dwa grupowe zdjęcia i ruszyliśmy dalej. Ze śmieciami, oczywiście. Hasło krzyżówki kazało nam iść na ulicę Asnyka 2. Tam właśnie mieszkał legendarny druh harcmistrz Alojzy Ciasnocha. Tam MUSIAŁ być jakiś punkt. Na pierwszy rzut oka nie było niczego. Konsumując jedzenie z pobliskiego sklepu, skończyliśmy plakat i zastanawialiśmy się, o co, do cholery, chodzi i gdzie jest punkt. Wpadliśmy w końcu na jakże genialny pomysł zapytania się kogoś. Pani od sklepu nie wiedziała nic, natomiast kioskarz... On musiał być tutaj jakimś szpiegiem. Dzięki niemu mogliśmy ruszyć w dalszą drogę.
Kazano nam szukać lilijki na ul. Harcerskiej. Po drodze spotkaliśmy 1 BDH 'Pomarańczarnia', którzy właśnie mierzyli się z tym samym zadaniem. Siedzieli tam już od pół godziny. Nam nie zajęło to całych pięciu minut. Lilijka została szybko odnaleziona. Na niej to znajdował się tajemniczy numer telefonu. Zadzwoniliśmy się, by uzyskać dalsze wytyczne. To zadanie było na czas. Musieliśmy jak najszybciej dostać się z powrotem na rynek i skręcić na pl. Kościelny. Tam czekało na nas kolejne zadanie. Co jak co, ale tutaj nie mogliśmy sobie pozwolić na powolny marsz w szyku. Ruszyliśmy pędem przed siebie, jedynie pod górę idąc wolniej. Wtedy też dowiedziałam się, jak krótki mam krok. Nikt nie mógł mu dorównać... Ile razy próbowano się do mnie dopasować równając, tyle razy się to nie udawało. W każdym razie biegliśmy do Rynku. Będąc już na pl. Tuwima skręciliśmy do góry i przebiegliśmy plac na wskroś, docierając do punktu pod pomnikiem. Na nasze ręce został złożony test o wcześniej wspomnianym dh Ciasnosie. Usiedliśmy wygodnie na ławce i korzystaliśmy z wiedzy dh Naczelnika. Miało kto miał dostęp do wszystkich biografii harcmistrza, pisał je nasz były drużynowy, założyciel szóstej. Kto jak kto, ale Esiek przeczytaj je wszystkie i dzięki temu mieliśmy przewagę. Błędów było bardzo niewiele, więc pozostało nam jedynie rozszyfrowanie hasła. Brzmiało ono Słoneczna Polana. Musieliśmy udać się do Szczawna-Zdroju.
Na przystanku znów przybyła kwestia przewozu i kasy. Kuba był naszym wybawicielem i tym razem od zafundował nam przejazd. Wsiedliśmy w druga piątkę i ruszyliśmy w drogę do starego Salzbrunn.
W kolumnie dwójkowej udaliśmy się na Słoneczną Polanę. Tam musieliśmy już oddać plakat (rysowany mymi ręcyma!). Dostaliśmy do układania puzzle i wiadomość na karteczce. Z oboma szybko się uporaliśmy. Naszym następnym zadaniem było udanie się do Dworzyska i dokumentowanie bycia Eko. Mniej więcej w połowie drogi zrobiliśmy sobie krótką przerwę na ciastka. Po chwili lenistwa ruszyliśmy dalej. W końcu! Ostatni punkt, który tak właściwie już punktem nie był. Tam wszyscy już byli poza konkurencją. Już prawie mogliśmy się wygodnie rozsiąść, gdy nieopacznie najęto nas do zbierania drewna na ognisko. Rozkaz, cóż więc zrobić? Poszliśmy do Parku szwedzkiego nabierać tego i owego. W szczególności odpoczynku.
- Symulacja nieboszczyka na zielonej trawce! Wykonać!
Tak oto brzmiały słowa dh Naczelnika. Postanowiliśmy się więc podporządkować. Udawanie trupa nie było złym pomysłem. Trawa byłą zielona, niebo bezchmurne, a jedzenie trawy i rzucanie w siebie pozostałościami z gałązek to chyba najcudowniejsze czynności na świecie. Nic jednak nie trwa wiecznie, trzeba było się stamtąd zebrać. Wzięliśmy, to co mieliśmy i ruszyliśmy w drogę powrotną. Na miejscu znów symulowaliśmy trupy, tyle że na siedząco. Bawiliśmy się samolocikiem z papieru oraz dziwną zabawką Kuby. Potem przeszliśmy do skojarzeń. W oczekiwaniu na apel byliśmy już zdolni do wszystkiego. No dobra, prawie. Nie chciało nam się nigdzie ruszać. W końcu jednak było trzeba.
Przenieśliśmy ławki i apel się rozpoczął. Dh Mirek jak zwykle nie podarował nam musztry. Słuchając nowej komendantki hufca, zastanawialiśmy się, czy będzie jak w tamtym roku. Nie staraliśmy się nic, a wygraliśmy pierwszą nagrodę. Za chwilę wszystko miało się rozstrzygnąć. Najpierw nagrody za plakaty. Trzecie miejsce dla nas. Wyszłam po dyplom i powróciłam triumfalnym krokiem. Przyszłą pora na nagrodę dla drużyn starszoharcerskich i wędrowniczych. Czekaliśmy w napięciu. Po chwili wszystko się rozstrzygnęło. Wygraliśmy, robiąc wędrowników na łeb. Nie obyłoby się bez wiedzy Pauliny i dh Naczelnika. Mimo wszystko i tak stanowiliśmy nierozerwalny zespół. Ktoś, kto stwierdziłby, że Rzepióry to garstka słabiaków dostałby chyba ode mnie nos. Jesteśmy lepsi niż wam się wydaje (tak, tak. Czas na chwilę dowartościowania). Wracaliśmy drogą, którą jeszcze nie wracałam. Rozeszliśmy się na Podwalu.

To chyba tyle... Nie będę już wspominać o rzucaniu we mnie owocami głogu oraz baaaaardzo ciekawych rozmowach na wszystkie tematy, pierdoły już podałam.

'Dajcie im po du, po du, p dużej czekoladzie! Z orzechami, z bakaliami i z innymi pierdołami!'
Mayora 27/09/2009 00:03:43 [komentarzy 0] Zmajonezuj.

W cieniu drzew liściastych, ptasząt śpiew pierzastych.

Jeśli miałabym coś powiedzieć, to powiem jedno... Poniedziałki to JEDNO WIELKIE ZŁO!

W mym domu panuje atmosfera istnej anarchii. Mamy nie było, chata prawie wolna, ale balu też nimo.

Jeśli jeszcze raz usłyszę, że fizyka jest złem, to chyba kogoś zatłukę xD

A właśnie...

... Sraka, nie Baka...


Mayora 21/09/2009 20:12:32 [komentarzy 0] Zmajonezuj.

Ciągle czeka na jeden dzień...

Siatkarski łikend XD Li ol laf nasi wolejboliści XD I tak Antosia nikt nie przebije <;

Poniedziałek to dzień rzez dokonywanej an niewinnych uczniach kasy IIA, a szczególnie na ich przewodniczącej. Co rusz jakaś sprawa. Nie ma to jak napisać na tablicy 'Milczeć, Plebsie' XD Jestem bardzo ciekawa czy pani Batman to gdzieś zgłosi XD


Tak poza tym... znów zaczynam moja przygodę z zespołem nIEBO x3 Uwielbiam ich słuchać xD Nie ważne, że kaleczą angielski! Nie ważne, że w prawie wszystkich piosenkach występuje krew, dusza i takie tam XD Nie ważne, że są troszkę EMO xD KOCHAM ICH **

Mimo Antosia i nIEBA i tak najbardziej kocham pana Hijikatę x3 Ciebie nikt nigdy nie przebije, nie martw się x3


Mayora 14/09/2009 20:36:31 [komentarzy 0] Zmajonezuj.

I lżejsza staje się wędrówka z plecakiem wciąż coraz cięższym...

Tyaaaa xP We all love school xD Ja chcę już weekend! A to jeszcze jutro AŻ sześć lekcji xP Tak, tak. Marudzę. W poniedziałek i środę mam osiem, a w czwartek i wtorek siedem XD

Jeśli ktoś mnie przekona, że powiedzenie do mnie per jajecznica jest komplementem, to jest mistrzem.

Moja świątynia się sprawdza ** Już wszyscy mają dość pana Hijikaty ** Zastanawiają się, ile minut dziennie mogę się na niego gapić XD

Avuch, przepraszam za brak MnG w linkach, kompletnie zapomniałam! Przebacz x)


Mayora 10/09/2009 20:13:54 [komentarzy 0] Zmajonezuj.

Sałrony 2009

Taaak, dostałam Saurona xD To już mój trzeci, odkąd siedzę na forum (2005 rok, aj, aj) i moja kondycja nic się nie zmieniła ^^ Widocznie humor mi się nieco poprawił, skoro wybrali mnie w kategorii 'Parodia' XD

Mamy biologię z inną babką. Hmpf. Jest dziwna, tyle powiem xP

Jutro 7 lekcji ** W końcu! NIE 8! 7!

I znowu mogłam się napatrzeć na mój ideał ** Uważam, że zrobienie jego świątyni w szkolnej szafce było dobrym pomysłem x3 Teraz mogę się patrzeć na niego codziennie po kilka minut ** I ta jego boska mina ze 119 odcinka ** CUUUUDO!


Mayora 9/09/2009 20:58:30 [komentarzy 1] Zmajonezuj.

Może się zdarzy raz jeden cud...

No i 'dziś' chyli się ku końcowi. Jestem makabrycznie zmęczona. Jak to śpiew Muniek Staszczyk 'To jest zły wtorek...'.

Na początek zniszczyła mnie nudna matma, potem uaktywniłam się nieco na kółku fizycznym, a potem znów włączony tryb spania na historii. I gdzie tu zainteresowanie nauką, które kiedyś tak mnie rozpierało? Utyło i spadło.

Na sam koniec ostały się dwa, jakże cudowne W-F'y. Na jednym nosiliśmy krzesełka, a na drugim polecieliśmy biegać do cholernego parku -.- Jak ja kocham trzy mułki...

Tak poza tym idę zaraz spać. Mam już dość na dzisiaj i chyba czas, by nadrobić stracony czas na spanie.

Nie zdążyłam dziś obejrzeć Gintamy. No cóż, nadrobię jutro i przy okazji skończę Peace Maker Kurogane.

A jutro biologia T.T I znów osiem lekcji T.T Ja chcę do podstawówki!

Hijikata-san, nie zapomniałam o tobie, o nie XD Musiałeś się tu pojawić, choćby ze względu na mój dziwny sposób myślenia, która zmusza mnie do zobaczenia twojego nazwiska w choć raz w notce XD




Mayora 8/09/2009 20:14:47 [komentarzy 0] Zmajonezuj.

1. Wrzosowisko

Wrzesień zapowiadał się jak zawsze. Znowu szkoła, męczarnie podczas ośmiu lekcji, powrót do domu po piątej... Zawsze to samo. Po powrocie - odrabianie lekcji, uczenie się. Na samym końcu, pod wieczór, czas na rozrywkę. Ileż się trzeba nasiedzieć i nakuć, by moc w końcu odprężyć się przy...

... 87 odcinku Gintamy w HD oglądanym po raz 60. Tak, to najbardziej lubię...

Ostatnio mam ogromną ochotę zeżreć kilka gram musztardy. W domu nic nie ma, a z moich drobniaków trudno uzbierać choćby na skromne 2.19 (cena Kamisa sarepskiej w Biedronce). Buch... Trzeba poczekać do następnej 'wypłaty'.

Hijikata-san... Jak ja cię, cholera, uwielbiam XD
Mayora 7/09/2009 22:59:49 [komentarzy 2] Zmajonezuj.